środa, 13 maja 2015

  Szedłem przed siebie, nie bardzo zwracając uwagi na to czy przez przypadek w kogoś nie wpadnę. Ale co to za problem w porównaniu z tym, z którym teraz muszę sobie poradzić. A tak zaczynając od początku jestem Rodion, syn bardzo bogatego faceta, który to łożył na moje piękne bezstresowe życie. W sumie bezstresowe aż do teraz, ponieważ mój ojczulek zakłócił mój wewnętrzny spokój i to w jak brutalny sposób! Sądziłem, że po prostu pewnego pięknego dnia dostanę w spadku cały dorobek ojczulka ( jestem jedynakiem, wiec mam wszystko tylko dla siebie!), a tu taki psikus. Pewnego pięknego ranka, a było to dwa dni temu, zostałem wezwany na pogawędkę. Myslałem, że pewnie chodzi o dziewczyny i te sprawy, a co się dowiaduję? Ze wychodzę za mąż, tak dokładnie za mąż. Bo to nie ja będę mężem w tym chorym związku. Mój tatulek ubzdurał sobie, że moja dziewczęca natura, która podobno mam ( a dokładnie, zakupoholizm) swiadczy, że nie nadaję się na godnego spadkobiercę. Więc jakie mam wyjście aby dalej a majestatyczny sposób wydawać hajs ojca? Wyjść za porządnego, bogatego faceta. Ale to nie wszystkie warunki jakie mi postawiono. Ten mój przyszły mąż ma być z japonii. Super, lepiej być nie mogło. Dobrze, że się uczyłem japońskiego, bo bym całkiem zginął. Tak więc teraz jestem w jednej z gejowskich dzielnic i szukam potencjalnego męża. W sumie to nie bardzo szukam, po prostu łażę jak pojebany układając jakże piekną wiązankę jakże pięknych słów dla mojego tatulka, chyba nie muszę tłumaczyć jakie to słowa. Nagle z moich przemyśleń wyrwał mnie ból tyłka. Czyżbym był już po nocy poślubnej? Nie! Idiota ze mnie, chyba bym nie przegapił własnego ślubu... Wróciłem do świata żywych ludzi i spojrzałem w góre. I teraz już wiem z kąd ten ból. Wpadłem na jakiegoś faceta, odbiłem się i usiadłem na swojej jakże jeszcze dziewiczej pupie..
-Ehh patrz jak chodzisz, ten tyłek to prawdziwy skarb! Czaisz to??- Facet chyba nie zaczaił, w sumie patrzył na mnie jak na idiotę.
-No wiesz, ale to ty we mnie wlazłeś. Może i masz tyłek wyjebany w kosmos ale w głowie chyba próżnia.- Powiedział to z niemałą przyjemnością. Wstałem optrzepałem swój bolący tyłeczek i popatrzyłem mu w oczy, co nie było zbyt łatwe. Koleś miał chyba ze dwa metry a ja czułem się przy nim jak przedszkolak.
-Cham i zapewne zboczeniec!
-Chamem nie jestem, a ze zboczeniem możesz się przekonać.- On się do mnie przystawiał, a z kąd to wiem? A z jego ręki na na moim pośladku. Jezu obmacuje mnie i to przy ludziach na ulicy! Spróbowałem się wyrwać i ... nic.
-Puszczaj mnie i sio z tymi łapami. ludzie patrza!
-Tutaj ludzie są do tego przyzwyczajeni.- No tak ta dzielnica, ale w sumie nikogo tu nie widzę żeby się tak obmacywał. Przyblizył mnie bliżej, nie bardzo mi się to podobało. Oddam się dopiero po ślubie, zapewne po dobrych kilku latach. Zawsze uważałem się za hetero, więc jak mam się eraz przestawić na to? I znowu odpłynąłem, moje myśli zaczęły krążyć i coraz bardziej oddalać się od tematu wyjściowego. Na szczęście z tych moich obłakanych myśli wyrwał mnie ten cham. No tak dalej tak staliśmy jak te ciołki na srodku chodnika. Szybkim zwinnym ruchem wyrwałem się z objeć nieznajomego i już chciałem uciec ale moja reka wpadła w jego posiadanie.
-Co znowu?
-Jak masz na imię, co?
-Rodion, Rodion Brych, syn tego faceta o którym teraz myślisz.
-Już myślałem, że się zabawimy.
-Słucham? Skąd taki pomysł?
-Sam mówiłeś, że twój tyłek to skarb.....
-Bo nim jest, jeszcze przez nikogo nie tknięty i tak ma zostać.- Popatrzyłem na niego dumnie, ale on tylko się drwiąco uśmiechną.
-To co tu rbisz, w tej dzielnicy?
-Szukam męża.- Prychnołem i odwróciłem twarz w innym kierunku, tak jakbym kogoś szukał.
-A co uciekł ci, bo nie chciałeś mu się oddać.- Zbladłem ze złości. Gdyby niebył tyle większy to już dawno bym mu jebną w ta uśmiechnieta buźkę. Ale w sumie przystojny jest... matko o czym ja myslę? No ale jak już mam za kogoś wychodzić to niech będzie chociaż przystojny.. Nie czekaj wróć, co on mi powiedział? Jezu co za debil.
-Nie debilu, szukam sobie nowego męża. Czaisz? Takiego, za którego będę mógł wyjść.- A ten debil się ze mnie śmiał, tak po prostu .
-A czemu to syn bogatego Brycha szuka sobie męża, i to w takich miejscach?
-Bo tatulek uważa że więcej będę wydawać niż zarabiać, więc potrzebuje kogoś kto o to zadba. Po prostu warunek dla otrzymania pieniędzy.- Teraz to już prawie nie pękł ze śmiechu, ale po chwili wyprostował sobie, Wygladało to jakby sobie coś ważnego przypomniał i ruszył szybkim w drugą stronę i rzucił tylko:
- Do zobaczenia skarbie.- Skarbie, skarbie???? Nie no to jest ponad moją cierpliwość, wolę być bankrutem niż szukać sobie męża. Wróciłem do hotelu, czułem się zmęczony. Wskoczyłem pod prysznic i już mi było tak dobrze, kiedy nagle zadzwonił telefon. No nic, wypełzłem spod prysznica i odebrałem.
-Halo, Rodion?
-Nie święty Mikołaj, Rodion śpi sobie w saniach...
-Nie wydurniaj się, mam dla ciebie męża...
-Coo? To jakieś żarty??? Przecież sam miałem wybrać...
-Tak ale te twoje wybory, to sam wiesz. Wracaj tu, to ci go przedstawię, masz już wykupiony bilet na jutro rano. Pa.- Rozłączył się, tak po prostu. Jak on mógł, przecież ja go nie znam no!!!Super tatuś ułożył mi życie. A chuj w to, spławie go i tylę. Poszedłem spać. Nago bo byłem zbyt leniwy by szukać ubrania, Wstałem rano szybko się zebrałem i już po chwili byłem w samolocie. Prywatnym oczywiście. Zasnołem i dopiero obudziła mnie piękna stuardessa. Jezu jaka ona piękna, z nią mógłbym się ożenic. Ale nie, ja muszę robić za kobietę. Ehh jakie to nie sprawiedliwe. Wsiadłem do limuzyny i po chwili już byłem w domu. Jeszcze dobrze nie wszedłem a już słyszę:
-Ojciec wzywa.- Ehh ten Bronek i jego jakże beznamiętny głos. Przeszedłem obok naszego cudownego kamerdynera i poszedłem do gabinetu ojca. Wparowałem do niego chcąc mu wykrzyczeć jak bardzo jest niesprawiedliwy, kiedy moim oczom ukazał się ten zboczeniec który macał mój zacny tyłek.
-Witaj moja przyszła żono. Właśnie z twoim ojcem wybieraliśmy Ci sukienkę ślubną.- Myslałem, że tazm zejdę. Zaczołem się drzec, że nie wyjdę za tego chama, No ale cóż, nie pomogły moje błagania i lamentowania. Ślub niestety się odbył a po nim wesele. Mój ukochany mężulek się upił, a ja miałem nadzieję, że nie dojdzie do konsumpcji tego małżeństwa. Jak bardzo się myliłem. Mój mąż miał bardzo dobrą głowę do picia i jak się potem okazało był całkiem zdatny do tych spraw.
  Poszedłem pierwszy do naszego pokoju i od razu wpełzłem pod prysznic. Oczywiście się rozebrałem, a kiedy już skończyłam to ubrałem się w zwykłe ciuchy. Będzie trudniej mojemu mężulkowi się do mnie dobrać. Kiedy wróciłem do pokoju on już tam stał.
-Nie dzisiaj mój ukochany Shogo. ( bo tak miał na imię mój mąż) Zrobiłem zmęczoną minę i popatrzyłem na niego błagalnie.
-O nie, nie będziemy się bawić w zabawy typu, jestem zmęczona lub boli mnie głowa.- On specjalnie mówił do mnie w rodzaju żeńskim!!! Zanim dotarło do mnie znaczenie mych słów to zostałem rzucony na łóżko. zanim zdążył na mnie usiąść przeturlałem się na drugą stronęł łóżka. I tak mu cały czas zwiewałem. On w lewo ja w prawo i na odwrót. Miałem cichą nadzieję, że go zmęczę. Jednak ten zboczeniec w końcu mnie dorwał i usiadł na mnie okrakiem. Tak po prostu zaczął rozpinać spodnie. No nie tego to już za wiele! Wykorzystałem jego nieuwagę i odwróciłem się na brzuch. Zaczołem się czołgać, aż rękami stanołem na ziemi, a nogi dalej miałem na łóżku. Toteż musiałem być ładnie wypięty. Moim zamiarem było schować się pod łóżko i tam przeczekać noc. Jednak Shogo pociągnął mnie za noga. Złapałem się deski pod łóżkiem i trzymałem z całych sił. Wtedy mój mężuś wpadł na genialny pomysł. Złapał mnie za spodnie i zdarł mi je szybko wraz z majtkami. Więc teraz to swieciłem gołym tyłkiem prosto przed jego twarzą. Jak wielkie było moje zdziwienie kiedy usłyszałem głośne plask a zaraz potem ostre pieczenie na pośladku. Debil, teraz będę przez dwa tygodnie chodzić z jego reką na swoim zadku. Podciągnął mnie na łóżko i w sumie nie stawiałem oporu, byłem już zmęczony. Miałem tylko nadzieję, że pójdzie mu szybko.
-W końcu spokorniałeś, więc możemy zacząć się bawić.- Po tych słowach uniósł moje biodra i jednym szybkim pchnięciem we mnie wszedł. Mój wrzask można było chyba usłyszeć po drugiej stronie tego wielkiego miasta. Pieprzył mnie długo i bardzo boleśnie. jego pchnięcia były idealne, mocne i głębokie. A ja wrzeszczałem jak pojebany. Super wszyscy goście słyszeli, że doszło do konsumpcji. Kiedy skończył opadł na łóżko obok mnie i powiedział z dumą w :
-Teren zaznaczony więc możemy iść spać. Podciągnał mnie na poduszkę i wyłożył się na mnie. Nie było mi zbyt lekko ale nie miałem sił zaprotestować.
 Możecie sobie tylko wyobrazić jak się wstydziłem wyjść na drugi dzień do gości, którzy słyszeli chyba każdy mój krzyk i błaganie w trakcie nocy poślubnej....